Canyon Torque CF 7.0

Torque to taki rower który budzi skrajne uczucia. Wpisuje się w ogólnokrajowy trend masturbacji skokiem powodując, że oczy gawiedzi enduro (zwłaszcza początkującej) zachodzą mgłą zatraceńczej ekscytacji. Za to te troszkę starsze wygi patrzą na niego spode łba, pukając się w zakola na myśl o 180 mm skoku. Przeca jeszcze jakiś czas temu, rower z takim skokiem nie podjeżdżał. Baa na zjazdach można było zapomnieć o jakiejkolwiek jego skoczności.

Jako, że jeżdżę na tych głupich rowerach w górach już przeszło 20 lat i zaliczam się do tej drugiej grupy, muszę przyznać, że brałem ten rower do łapy pełen sceptycyzmu. Oj srogo mnie ten rower zaskoczył i odszczekiwałem już mój sceptycyzm wielokrotnie 🙂

Cena: 15k

Pełna specyfikacja: Canyon Torque CF 7.0

Pierwsze wrażenia:

Jest ładny.  Canyon odbył długa drogę. Naprawdę mi to imponuje, że w ciągu 10 lat, czyli od czasów, kiedy Seba jeździł na odrażająco brzydkim Canyon Nerve AM pospawanym z gaz-rurek, do dziś wznieśli się na wyżyny designu. Ich rowery są jednymi z ładniejszych w stawce. Taki też jest Torque. Pomimo faktu, że jest to maszyna do ciężkiego nakurwingu nie wydaje się on ani trochę ociężały. Uwagę zwraca masywna główka i charakterystyczne dla Canyona wzmocnienie podsiodłówki. Przekroje pokazują, że sztywność ramy miała tu znaczenie. Waży 14,5kg. Niemało. Jednak przy tym skoku da się to zaakceptować. Aluminiowa konkurencja w podobnej cenie oferuje sprzęty z mniejszym skokiem ważące dokładnie tyle samo.

Główny trójkąt jest z carbonu, tylny to Alu. Producent zadbał o napinacz i Taco. I jedno i drugie wykorzystywaliśmy na Ślężańskich kamieniach. Bez Taco i z tak niskim supportem zębatka by się krzywiła. A tak żyje, a my cieszymy się dalej jazdą.

 

Geometria

Bal bla bla – nie lubię i nie umiem pisać o kątach i nie bedę pisać. Rower oceniamy po tym jak jeździ a nie poprzez tabelki. Tabelki są dla mrowkojebców.

 

Komponenty

Wersja którą dostałem jest trzecią od góry, albo jak kto woli najtańszą z Wunglowych. Najtańszą nie oznacza biedną. W takich sytuacjach konkurencja często żuli na zawieszeniu. W tym przypadku nic podobnego. Do łap dostajemy Lyrika RCT3 i Foxa X2. Brawo Canyon ! Inni mogą się uczyć. Napęd to pełen GX z heblami Code R. GX działa dobrze i nie macie ochoty się popłakać w momencie urwania przerzutki. Serce boli tylko ze względu na kasete GX. Zawsze to dodatkowe 150 gram względem wyższej grupy. Nie oczekujmy jednak, że ktoś wrzuci do roweru za 15k kasetę kosztującą jego 10%.

W zestawie rozsądne koła DT E1700. Ważą 1900g. Wbrew temu co sugeruje ich nazwa. Chętniej przygarnęlibyśmy coś w okolicy 1700, jednak patrząc na przeznaczenie roweru nie dziwi użycie cięższego kalibru. My przez 2 miesiace jeżdżenia nie daliśmy rady ich skrzywdzić.

Heble hamują dobrze. Nie ma się do czego czepiać. Można zawsze zahamować jednym palcem, łapy nie puchną, dohamowania są chilloutowe, nie trzeba ciągle cisnąć klamek. Modulacja jak to w Code. Dobra. Punkt blokady wyczuwalny heble nie są zero – jedynkowe. Ja jednak nie lubię Codeów za ich gumowy feeling i brak looku CNC. Koniec kropka. Abstrahując od moich subiektywnych preferencji, ciężko się do nich obiektywnie dopieprzyć.

Kokpit jet kokpitem Canyonowskim. Nie lubię fabrycznych kokpitów. Każdy wydaje się low costowy i nie leży mi w rękach. Może to wynika z rozpasania kierownicami kevlarowymi jakich używam od kilku lat. Przy moich 85kg czuć tu lekkie gięcie się kiery przy dociążeniu, a cieńkie gripy irytują. Po wymianie na Odi Rogue feeling kokpitu poszedł kilka punktów w góre.

Zasadniczo za komponenty canyon dostaje 4+. Wszystko działa, zawiecha urywa dupę. Jak bym mial się upierać to wymienił bym 3 rzeczy dokładnie w takiej kolejności:

  • Gripy – na grubaśniejsze ESI Super chunky czy ODI Rogue
  • Koła na lżejsze – i tak koła wymienia się co rok wiec wtedy składamy cos o 200g lzejszego
  • Kaseta – też zdechnie po roku wiec od razu warto iść w X01

Dzięki dwóm ostatnim modom urywamy z kol około 350g. Jeśli by wsadzić jeszcze kiere z wungla to kolejne 100-150g. Wszystkie 4 modyfikacje nie mordują cena a pozwalają nam zejść do 13,X kg co jest zajebistym wynikiem jak na rower freeridowy !!

Podjazdy

No i tu było największe zaskoczenie. Spodziewałem się opasłej, tępej lochy. Trochę tak jest, jeśli się NIE zablokuje / zaplatformuje przodu i tyłu. 180mm buja i nie oszukujmy się bujać się musi.

Za to w momencie uruchomienia blokad i poprawnego ustawienia SAG (w Fox X2 nie jest to oczywiste) rower podjeżdża jak przeciętne enduro. Spokojnie można go postawić w szranki z Focusem SAM Pro czy Rose Pikes Peak. Kąt podsiodłówki powoduje, że pedałujemy trochę do przodu. Dla mnie po przesiadce z Ibisa Mojo HD3 wymagało to odrobinę przyzwyczajenia, ale jest luz. Po prostu w okresie przyzwyczajania się wbijałem młynek i bez pośpiechu kręciłem. Po 3 tyg jazd zapomniałem o młynku i wróciłem do twardszych przełożeń. Na stromych technicznych podjazdach jedzie tam gdzie mu się każe, nos nie myszkuje. Waty troszkę uciekają, ale nie wybrzydzajmy. Na początku jesieni nie miałem problemu aby robić nim na Ślęży dziennie 1500-1600 m w pionie. To pewnie odpowiada około 2000m latem kiedy jest sucho i trakcja nie jest upośledzana przez błoto. Zupełnie wystarczająco na całodniowe tripy. Powiedzmy sobie szczerze. Ten rower nie jest upośledzony podjazdowo. Nie podjeżdża jak liderzy, ale podjeżdża i to bez wielkiego spięcia dupy. O ile zablokujecie zawiechę. Bez włączonej blokady bym nim nie podjeżdżał 🙂

Tak jak wspomniałem wcześniej. Lżejsze o 200g koła i kaseta X01, urwały by sporo z ich masy. Zapewne byłoby jeszcze przyjemniej na podjazdach. Jeśli nie nakurwiacie psychodropów po śniadaniu warto odchudzić właśnie ten element. Tym bardziej, że koła na szerokich obręczach np Spanka i dobrymi piastami da się złożyć do 1500pln

Zjazdy

Trochę się obawiałem, że będzie to rower jak mój stary Spec Pitch. Czyli do jazdy na wprost i niezbyt skoczny. I tu się zdziwiłem. Po obniżeniu siodła i odblokowaniu zawiechy, ten rower zmienia się w potwora. Wybiera wszystko, skręca jak mu się każe i jest szalenie skoczny. Skok pozwala olać nierówności i wyluzować się tam, gdzie ze słabszym zawieszeniem byłoby to niemożliwe. Dzięki temu w zakręty wchodzi się z luźnymi worami i biodrami, a jak wiadomo luz i miękkość w gaciach pomagają….., przynajmniej podczas jazdy na rowerze. I nie przenoście tego na inne sfery życia  🙂 Geometria jest taka, że nie trzeba wisieć na kierze aby dociążyć przód by mieć kontrolę. Nie ważne jaki teren, czy stroma pornografia czy szybki, kręty flow ten rower radzi sobie wyśmienicie. Jazda jest dynamiczna. Byłem zawsze zachęcony do wyskakiwania z ficzerów jakie oferował teren. Jak dla mnie turbo czad.

Środek ciężkości jest nisko. Przekłada się to na dobry balans w zakrętach, ale nie radzę dokręcać na trawersach czy w kamienistym terenie. Zasadniczo nie jest to dobry pomysł, a w tym rowerze jeszcze gorszy. Można zaj@#ać w glebę korbą. Jeśli bierzecie ten rower to uczcie się pompować w trudnym terenie zamiast dokręcać. W sumie zawsze się tego uczcie bo wyjdzie Wam na dobre.

Obniżanie sztycy. To troche boli. Kąt podsiodłówki jest tak płaski, że sztyca nie pracuje osiowo. Ciśnięcie dupą w dół ją gnie a nie chowa. Trzeba cisnąć tyłkiem, wektorem zgodnym z kątem sztycy. Czasem wygląda to tak, jakbyście chcieli wyruchać mostek, ale działa 🙂 Myślę jednak, że ślizgi Reverba będą dostawały w dupę.

Podsumowanie

To jest naprawdę świetny i wszechstronny rower. Nie rekomenduję jechania nim maratonów czy jakichś asfaltowo – szutrowych wycieczek. Świetnie spisze się w trudnym terenie. Nadaje się na długie wycieczki enduro jak i na wyskok do bikeparku. Nie obawiałbym się wystartowania nim w MTB Trilogy. Da się nim podjeżdżać a na zjazdach jest doskonały.

Nie wiem czy pojechałbym nim nasze lokalne zawody Enduro. Jest w nich za dużo odcinków płaskich gdzie trzeba przypedalić, a do blokady ciężko sięgnąć. Rozwiązaniem może być manetka blokująca damper z kiery.

Na zjazdach macie +100 do nieśmiertelności 🙂 Wygląda jak milion dolarów. W dodatku CF 7.0 kosztuje 15k. Pitnaście tysięcy za Carbon, 180mm i dobre zawieszenie to jest cena z kosmosu. Brać, jeśli nie przeszkadzają Wam bardzo specyficzne minusy.

Plusy:

  • Zjeżdża jak szalony.
  • Fox X2 i Pike RCT3 w tej cenie
  • Carbon
  • Podjeżdża – to zaskoczenie
  • Cena

 

Minusy:

  • Nie podjeżdża bez blokady
  • Zdarza się walnąć pedałami – trzeba być czujnym na zjazdach
  • Kiera daje low costowy feeling
  • Troszkę trzeba się pobawić SAGiem
  • Blokada tyłu z kierownicy by sporo dała
Facebook Comments